habibsite
   Nawigacja
Strona Główna
Linki
Kontakt
Galeria
Szukaj
   Przebudzenie Ziemi
Bohaterowie
NPC
Przygody
Miejsca
Drużyny/Organizacje
Legendy
Przedmioty
Zasady
Podsumowania
Dodatki

Artykuły
Forum drużynowe
   Dzikie Pola
Panowie Szlachta
Kampania
   Stara Kampania PZ
Dawni Bohaterowie
Dawni NPC
Dawne Przygody
Dawne Przedmioty
   Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 6
Nieaktywowany Użytkownik: 0
Najnowszy Użytkownik: Seji
Dawno temu w PSP nr 33 w Częstochowie
Dawno temu w PSP nr 33 w Częstochowie

Opowieść pierwsza - o tym jak zostałem Graczem
Pierwszy raz z terminem RPG spotkałem się w podstawówce numer 33 w Częstochowie. Ot miałem znajomego który miał znajomego, który kiedyś kupił MIMa, chyba z jakąś półnagą babeczką na okładce. Był rok 1997 lub 1998, byłem w siódmej klasie podstawówki i żyłem sobie we względnym spokoju. Pamiętam jak pewnego zimowego dnia udałem się z kolegą Markiem na Stradom do kolegi Rafała. Wtedy wbiliśmy się do jego pokoju a tam siedzi pięciu/sześciu chłopaków, każdy z dziwną kartką papieru w dłoni, kanciastymi kostkami w drugiej i ołówkami w trzeciej.

Z kolegą Markiem posiedzieliśmy trochę u kolegi Rafała, pośmialiśmy się z głupich gier i po godzinie poszliśmy do swoich domów. Na uwagę zasługuje fakt, że kolega Marek nie chciał wyjść z domu i wtedy Rafał wyrzucił przez furtkę 50 groszy. Marek ucieszony wybiegł i przez pięć minut szukał monety w śniegu. Nie znalawszy ruszyliśmy dalej.

Najprawdopodobniej później porozumiałem się z kolegą Rafałem i razem z Michałem Balltramem zrobiliśmy wspólnie postacie graczy. Już nie pamiętam czy to było w szkolnej bibliotece czy u kogoś w domu. Za to pierwszą sesję odbyliśmy już w bibliotece szkolnej na dużej przerwie, gdzie panował nieziemski hałas. Moja postać nazywała się Snag (jak ktoś oglądał animowany serial Conana, to skojarzy postać) i był półelfem Złodziejem. Pochodził z Gasty i miał - z tego co pamiętam - Niższą Klasę Średnią oraz charakter Chaotyczny Zły. Tak, moi mili, to były czasy Kryształów Czasu! Michał grał człowiekiem Zabójcą. Imię niestety wyleciało mi z głowy.

Nasza pierwsza przygoda wyglądała mniej więcej tak, że spotkaliśmy się na trakcie gdzieś powyżej Gasty i zostaliśmy porwani przez wędrujących kupców. Koniec. Później okazało się, że nie byli to zwyczajni kupcy lecz pracownicy gildii złodziei oraz zabójców z Get-Warr-Garu i w tak dziwaczny sposób rekrutują nowych współpracowników. Pamiętam też, że gildia ta opisana była w którymś z MIMów, a ja ciągle przekręcałem imię mojego szefa ze Ślepowrona na Kruczodupy. Ech, to były czasy. W oku kręci mi się łezka, gdy przypomnę sobie jak wpadliśmy na pomysł uratowania Murzyna z objazdowego zoo, a następnie (tej samej nocy) postanowiliśmy okraść jakiegoś kupca (razem z ów Murzynem!). I pamiętny tekst Mistrza Gry, gdy żona/córka kupca wybiegła na drużynowego Zabójcę "ona zapamiętuje twoją twarz". No cóż, długo kobieta nie pożyła. Ale dość już o tym. Ważne, że mam miłe wspomnienia i chęć do ciągłego grania w RPG.

Opowieść druga - o tym jak zostałem Mistrzem Gry
Nie pamiętam kiedy dokładnie poprowadziłem pierwszą sesję, albo to była ósma klasa podstawówki albo pierwsza liceum. W każdym bądź razie udałem się z kolegą Rafałem do magicznego sklepu z RPGami, który znajdował się na Biznes Center (teraz są tam głównie bary i knajpy), weszliśmy do sklepu, powiedzieliśmy grzeczne dzień dobry i przeszliśmy do rzeczy. Kupiłem Zew Cthulhu. Sprzedający powiedział mi, że to ciężki system do prowadzenia jak na pierwszy system, ale ja się tym nie zraziłem. Dałem te 30/35 zeta za używaną książkę i w te pędy skoczyłem do domu czytać.

Miesiąc czy dwa później zebraliśmy się w trzy/cztery osoby u Rafała i poprowadziłem pierwszą przygodę, która pochodziła z podręcznika głównego. Głos mi się trząsł, byłem nieźle zestresowany jednakże jak na pierwszy raz wszystko poszło w miarę elegancko. Następne sesje zagraliśmy już w większym gronie i tu zaczęły się schody. Zapanować nad taką zgrają osób nie było łatwo. Zwłaszcza gdy prowadziło się pierwszą przygodę z kampanii Misjonarz z MIMów. Gracze poróżnili się i zaczęli do siebie strzelać przed domem głównego bohatera niezależnego. Więcej już chyba nie prowadziłem Zewa... a szkoda, bo to fajny system i z chęcią bym sobie pograł w niego jeszcze.

Od tamtej pory prowadziło mi się całkiem dobrze, gdyż przesiadłem się na Kryształy Czasu, które były łatwiejsze do okiełznania. A w rok później Zew Cthulhu zamieniłem na Dzikie Pola, które chwalę sobie do dzisiaj, mimo że podręcznika też już nie mam.

Opowieść trzecia, podsumowująca
Od roku 2000 prowadziłem i grałem w przeróżne systemy. Z czysto kronikarskiego zapędu pozwolę sobie spisać systemy które prowadziłem i w które grałem.
Prowadziłem: Zew Cthulhu (1998), Kryształy Czasu (1998-1999), Dzikie Pola (1999-2001), Wiedźmin: Gra Wyobraźni (2001-2005), Earthdawn: Przebudzenie Ziemi (2005/2006-do teraz). Co nieco autorskiego shitu.
Grałem: Kryształy Czasu, Dzikie Pola, Wiedźmin: Gra Wyobraźni, Warhammer, Neuroshima, Nieboraki.

Pozostałe wpisy na Karnawał Blogowy znajdują się tutaj.

Pozdrawiam,
Habib.




Komentarze
Seji dnia lipiec 22 2011 10:35:47
Dodane. Dzieki! :)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
   Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
   Ostatnie Artykuły
Sesja 30.12.2017
Sesja 23.12.2017
Sesja 06.12.2017
Sesja 08.11.2017
Sesja 04.11.2017
   Odnośniki
Earthdawn Ajfla
Earthdawn Blog
Earthdawn Owcy
Earthdawn.com.pl
Kosmit Paczy
Wichry Vivane
   Licznik 19012010
free counters
Liczniki na stonę

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie