habibsite
   Nawigacja
Strona Główna
Linki
Kontakt
Galeria
Szukaj
   Przebudzenie Ziemi
Artykuły
Bohaterowie
NPC
Przygody
Miejsca
Drużyny/Organizacje
Legendy
Przedmioty
Zasady
Podsumowania
Dodatki

   Dzikie Pola
Panowie Szlachta
Kampania
   Stara Kampania PZ
Dawni Bohaterowie
Dawni NPC
Dawne Przygody
Dawne Przedmioty
   Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 5
Nieaktywowany Użytkownik: 0
Najnowszy Użytkownik: Sethariel
53. Dotarliśmy do Vivane
Sesje 27.08.2011 i 28.08.2011

Dotarliśmy do Vivane

Dzień 172 - 11/3 1062 TE
Od ostatnich wydarzeń minęło pięć therańskich tygodni. Pozostawili za sobą Flagę Kruka, Dziedzictwo Lyra wraz z ich przyjacielem Hulkiem Hoganem. Swoich niedawnych towarzyszy krasnoludkę Amalię Czarną, krasnoluda Złodzieja Rudvaisa, krasnoludzką Czarodziejkę Heindrę wraz z jej kompanami. Ale przede wszystkich zostawili za sobą Ogród Pamięci, w którym poznali część swojego przeznaczenia.

Wędrowali obecnie ulicami bogatego, murowanego miasta Nowa Thera. Zatrzymali się w dobrej, kupieckiej karczmie, skąd mieli dobry widok na targ, i z której zrobili sobie bazę wypadową. W ciągu kolejnego miesiąca zrobili porządne zakupy za pieniądze ze sprzedaży zdobytych rzeczy. Sprzedali magiczną księgę z zaklęciami Czarodziejów różdżkę magiczną, pierścień, będący przedmiotem matrycy, broszę obrony, wątkowy kryształowy puklerz, wątkową zbroję kryształową. Za wszystko otrzymując 23200 orrusów. Za tak zdobyte pieniądze zakupili: wątkowy miecz Vifon dla Abu Hamzy, wątkowe rękawice ze skóry Saxtona Strasznego dla Serafina, wątkowe Buty Sprytu dla Balltrama, Amulet Ochrony oraz Łza Matki dla Kha’draza. Oprócz tego przekuli sobie broń, zbroje oraz Serafin krwawe kamienie. I niemalże pozbyli się wszystkich pieniędzy.


Dzień 199 - 16/5 1062 TE
Statku lecącego do Vivane bądź Barsawii poszukiwali od kilku dni, gdy w końcu uśmiechnęło się do nich szczęście. Taleańska galera kupiecka była w Nowej Therze od dwóch dni i właśnie następnego dnia miała lecieć w stronę Vivane. Ludzki kupiec Bibbe, nie grzeszący wzrostem, za to ubrany w sobole futra i błyszczący od złotych pierścieni i naszyjników spisał z nimi kontrakt na podróż. Zawarte w umowie zwroty były dla nich nie do końca jasne, jednak zbyt podekscytowani podróżą, podpisali kontrakt.


Dzień 200 - 17/1 1062 TE
Galera kupiecka Silencio należąca do kupca Bibbe, robiła wrażenie. Jej załoga była uporządkowana, ubrana w jednakowe, ciemne stroje i mówiła przeważnie po taleańsku. Gdy czwórka bohaterów zaokrętowała się na galerze, statek z wolna uniósł się w powietrze nad Vasgothiańskimi ziemiami. Odetchnęli z ulgą. Wiedzieli, że już za kilka dni odetchną barsawiańskim powietrzem i zejdą na ziemię w mieście Vivane.

Drugiego dnia lotu, już nad górami Karalkspur, gdzie trzeba było niezwykle ostrożnie nawigować i uważać na porywiste powietrzne prądy, Bibbe przyszedł do nich, aby ci wypełnili postanowienia zawarte w kontrakcie. Jakież było zdziwienie Abu, Balltrama, Kha’draza i Serafina, gdy ci nie zgodzili się sprzątać pokładu, służyć w kuchni oraz przy rozładunku. Pomimo, że byli na pokładzie taleańskiego statku, gdzie obowiązywało taleańskie prawo, nie mieli zamiaru się dostosowywać. Bibbe usilnie tłumaczył kontrakty zapisane w mieszaninie języka krasnoludzkiego, taleańskiego i sperethiel, gdzie niektóre słowa miały wielorakie znaczenie jak np. „wolny” oznaczał „niewolnik”. Nawet straszenie wysadzeniem ich przed Vivane nic nie dało. W końcu zrezygnował, jednak w jego głowie zaświtał plan. Wiedział, że nie będzie musiał wysługiwać się swoimi adeptami na statku, a i tak swoje zarobi.

Przez kolejne dni byli traktowani przez załogę raczej w pogardliwy sposób. Taleańczycy uwielbiali kontrakty i niewywiązywanie się z nich uważali za ujmę na honorze.


Dzień 205 - 18/1 1062 TE
W końcu dotarli do północnych obrzeży Talei. Talea jest najdalej na zachód leżącą prowincją Thery. Rozciąga się zaś od północnych wybrzeży Morza Selestreńskiego. Leży na południe i zachód od Gór Karalkspur w prowincji Vivane, na wielkim półwyspie w kształcie buta. Północ Talei, o czym mieli się już niebawem przekonać, słynęła z rozwagi, subtelnie doprawionymi potrawami i tajemniczymi knowaniami na każdym szczeblu władzy. Wkrótce dowiedzieli się także, że Talea była pierwszą z podbitych przez Theran prowincji.

Niewielka wioska położona w niegościnnych, choć niewysokich górach, okazała się być kolejnym przystankiem. Wtedy to, Bibbe przeczesał swoje przetłuszczone loki, rzucił schodzącym po trapie bohaterom, kontrakty pod nogi i rzekł zaśmiewając się „witajcie w Vivane”.

Bibbe śmiejąc się wytłumaczył im, że są w Vivane, małej mieścinie na północy Talei. Bohaterowie zrozumieli, że zostali oszukani. Zabrali się i mocno zdenerwowani ruszyli w stronę osady.

Balltram i Abu idą rozeznać się w mieście, po czym Abu znika w jednym z zamtuzów. Balltram pozostaje sam.

Serafin kurwuje na lewo i prawo grożąc handlarzowi Bibbe śmiercią. Na szczęście ten tego nie słyszy, a ludzie w karczmie nie znają jego języka.

Kha'draz przyjmuje wszystko ze spokojem.


Dzień 206 - 18/2 1062 TE
Balltram rozpytuje się o najbliższe miasto, jako że nauczył się Taleańskiego jeszcze na statku. Pyta także o Czarodziejów i mapę. Cokolwiek co pozwoli mu poprowadzić przyjaciół do Barsawii.
W końcu udają się do jednego z trzech magów - Iluzjonisty, który przekazuje im niezbyt wiele informacji. W końcu docierają do krasnoludzkiego sklepikarza i skryby, który ma kilka map Talei. Sprzedaje Balltramowi jedną polityczną. Dowiadują się także, że do Tevere - osady nad Morzem Selestreńskim są dwa dni drogi traktem na południowy wschód.

Abu coraz bardziej podoba się małe miasteczko Vivane zwłaszcza zamtuz. Serafin ma jednak miastaserdecznie dość.


Dzień 207 - 18/3 1062 TE
Wyruszają do Tevere. Po drodze mijają Zieloną Skałę, która miała delikatny odcień fioletu a na szczycie zieloną kępkę traw, krzaków i skarłowaciałych drzew. Balltram postanowił się wdrapać i rozejrzeć. Jak pomyślał, tak uczynił. Na górze dostrzegł gniazdo z dwoma dużymi jajami. Z góry zaś ujrzał przecudnej urody okolicę, góry w oddali spowite we mgle, bezkres Morza Selestreńskiego, łąki i pola uprawne, porozsiewane osady, galopujące dzikie koniki. Gdy schodził na skałę przyleciała harpia, klnąc jak szewc.

Wieczorem docierają do niewielkiej wioseczki w której przenocowali.


Dzień 208 - 18/4 1062 TE
Wyruszają dalej już razem z Trubadurem, który opowiada im historie i legendy o Talei z których bohaterowie wysnuli swoją wizję skorumpowanej i ciągle pogrążonej w chaosie prowincji Thery. Serafin w końcu mówi, że nie chce tego słuchać i odchodzi do przodu. Kha'draz jednak z zaciekawieniem słucha. W końcu docierają do Tevere, miasta kupieckiego leżącego nad wielkim Morzem Selestreńskim. Miasto zbudowane z kamienia szczyciło się swoim, sporej rozmiary, kupieckim portem. Samo miasto było brudne i bardzo gwarne, choć zdawało się nie mieszkać w nim więcej jak trzy tysiące Dawców Imion. Od razu udają się do karczmy, gdzie postanawiają spędzić czas do następnego dnia.

Następnego dnia wynajmują łódkę wraz z trójką żeglarzy – ludźmi: ojcem i dwoma młodymi synami.


Dzień 210 - 19/1 1062 TE
Wypływają w Morze Selestreńskie mieniące się barwami błękitu i turkusu. Płyną ciągle przy brzegu w odległości około 3 do 5 km od niego.


Dzień 213 - 19/4 1062 TE
Morze było nieco wzburzone, trójka żeglarzy robiła co mogła aby jak najspokojniej płynąć dalej. Popołudniem coś mocno uderzyło w burtę i jeden z synów żeglarza wraz z Balltramem wpadli z pluskiem do wody. Statek zaczynał nabierać wody. Krasnoludowi udaje się wdrapać do tonącej łajby. Chłopaka nie miał jednak tyle szczęścia. Ojciec nie dowierza temu co się stało. Kolejny atak i tym razem Kha'draz wpada do wody. Topi się. Balltram rzuca mu linę, ten jednak nie chwyta jej. Selachi, podobny do rakina stwór o zrogowaciałym pysku zbliża się do Vorsta. Jakimś cudem udaje mu się uniknąć ataku stwora.

W tym momencie kolejna strzałą Serafina trafia w grzbiet potwora, a Abu dobija go swoim mieczem. Balltram zrzuca buty i zbroję, wskakuje do wody i płynie po Vorsta. Ratuje mu życie wyciągając go do połamanej łajby, gdy drugi stwór czai się gdzieś w pobliżu.

Dopływają do brzegu. Statek jest dość mocno zniszczony i będzie potrzebował kilkugodzinnej naprawy.

Pod niewielkim zagajnikiem rozbijają obóz. Jedzą pieczone ryby, suszą się i odpoczywają.


Dzień 214 - 19/5 1062 TE
Rano odkrywają, że drugi syn został uduszony liną. Balltram dostrzega ślady prowadzące do lasku. Balltram odkrywa, że ojciec chłopaków powiesił się. Najwidoczniej nie ścierpiał tego, że jeden z jego synów nie żyje i postanowił, że bez niego, życie nie ma sensu.

Czwórka bohaterów była wstrząśnięta.



   Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
   Ostatnie Artykuły
56. Spadliśmy do gro...
55. Zostaliśmy podsz...
54. Obarczono nas br...
Sesja 19.06.2019
Sesja 31.05.2019
   Odnośniki
Earthdawn Ajfla
Earthdawn Blog
Earthdawn Owcy
Earthdawn.com.pl
Kosmit Paczy
Wichry Vivane
   Licznik 19012010
free counters
Liczniki na stonę

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie